Temat kleszczy wraca co sezon, ale jedno pytanie wybija się ponad resztę: czy da się zaszczepić przeciw boreliozie i czy taka ochrona w ogóle jest już dostępna. Ja patrzę na to praktycznie, bo dla czytelnika najważniejsze nie są obietnice z laboratoriów, tylko to, co działa dziś w lesie, w ogrodzie i po zwykłym spacerze. Dlatego poniżej porządkuję aktualny stan szczepionek, wyjaśniam różnicę między boreliozą a kleszczowym zapaleniem mózgu i pokazuję, jak ograniczyć ryzyko ukąszenia bez zbędnych teorii.
Najkrócej: na boreliozę nie ma jeszcze dostępnej szczepionki, więc najważniejsza jest profilaktyka kleszczowa
- Nie ma dziś zarejestrowanej szczepionki, która chroniłaby ludzi przed boreliozą.
- Szczepionka istnieje natomiast przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu, czyli innej chorobie odkleszczowej.
- Największą różnicę robią: odpowiednia odzież, repelent, oględziny ciała po spacerze i szybkie usunięcie kleszcza.
- Rumień wędrujący, gorączka, ból głowy i objawy neurologiczne po ukłuciu wymagają reakcji, a nie czekania.
- W 2026 roku najbardziej zaawansowany kandydat na szczepionkę przeciw boreliozie jest jeszcze w drodze do ewentualnej rejestracji.
Czy na boreliozę jest już szczepionka
Jak przypomina Pacjent.gov, nie ma szczepionki przeciw boreliozie. To najkrótsza, ale najuczciwsza odpowiedź na ten temat: w 2026 roku człowiek nadal nie ma do dyspozycji zarejestrowanego preparatu, który chroniłby przed zakażeniem bakterią Borrelia.
Jest jednak ważny haczyk. W badaniach klinicznych jest kandydat LB6V, wcześniej znany jako VLA15, który w marcowym odczycie III fazy pokazał ponad 70% skuteczności. To dobra wiadomość, ale jeszcze nie gotowy produkt dla pacjenta. Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest więc nie pytanie, czy coś kiedyś może się pojawić, tylko to, jak chronić się do czasu ewentualnej rejestracji.
I właśnie dlatego warto od razu rozdzielić boreliozę od innej choroby przenoszonej przez kleszcze, bo to rozróżnienie zmienia całą strategię działania.
Borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu to dwie różne historie
Tu najczęściej zaczyna się chaos. Wiele osób wrzuca do jednego worka boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu, a to dwa różne patogeny, dwa różne scenariusze kliniczne i dwie różne strategie profilaktyki. Jeśli ktoś myli te choroby, potem błędnie ocenia, czego może oczekiwać po szczepieniu.| Cecha | Borelioza | Kleszczowe zapalenie mózgu |
|---|---|---|
| Sprawca | Bakterie z grupy Borrelia | Wirus przenoszony przez kleszcze |
| Szczepionka | Brak zarejestrowanej szczepionki dla ludzi | Tak, dostępna i stosowana w profilaktyce |
| Leczenie | Antybiotyki, najlepiej wdrożone wcześnie | Leczenie objawowe |
| Co daje największy efekt | Ochrona przed ukąszeniem i szybkie usunięcie kleszcza | Szczepienie plus ochrona przed ukąszeniem |

Jak ograniczyć kontakt z kleszczami w ogrodzie i podczas spacerów
Ja nie traktuję kleszczy jak problemu wyłącznie leśnego. Najwięcej kontaktów zaczyna się bardzo zwyczajnie: przy wysokiej trawie za domem, na skraju działki, w parku przy ścieżce albo podczas spaceru z psem. Dlatego profilaktyka ma sens nie tylko w lesie, ale też w codziennym otoczeniu.
Przed wyjściem
Najlepiej działają proste rzeczy: długie spodnie, zakryte buty, rękawy, jasne ubranie i repelent przeznaczony do kleszczy. Jasna tkanina nie odstrasza pasożytów, ale ułatwia ich zauważenie, a to już realnie skraca czas, w którym kleszcz może pozostać na skórze.
- Wybieram odzież, która zakrywa nogi i ręce, zwłaszcza przy spacerach w trawie i zaroślach.
- Stosuję repelent na odkryte części ciała i zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
- Unikam siadania w wysokiej trawie, przy krzakach i na skraju leśnych ścieżek.
- Zakładam, że sezon trwa długo i w polskich warunkach zwykle zaczyna się wiosną, a kończy jesienią.
Po powrocie
Po spacerze robię trzy rzeczy: oglądam skórę, strzepuję ubranie i sprawdzam miejsca, które kleszcze lubią najbardziej, czyli pachy, pachwiny, zgięcia kolan, linię włosów i okolice pasa. To brzmi banalnie, ale właśnie takie proste nawyki najczęściej robią największą różnicę.
- Sprawdzam całe ciało, a nie tylko te miejsca, które widać od razu.
- Oglądam dzieci i zwierzęta, bo kleszcz bardzo często trafia do domu właśnie na ubraniu albo sierści.
- Nie odkładam prania i przebierania na później, jeśli wracam z terenu zielonego.
Przeczytaj również: Kleszcz pospolity - Jak się chronić i co robić po ukłuciu?
Wokół domu
Przy domu i na działce najlepiej ograniczać kleszczom wilgoć, cień i wysoką roślinność. Regularne koszenie trawy, wygrabianie liści, przycinanie zarośli oraz oddzielenie strefy wypoczynku od „dzikiego” brzegu działki naprawdę mają sens. Jeśli w domu są zwierzęta, kontroluję też ich sierść po spacerze, bo to najprostsza droga, żeby kleszcz trafił z ogrodu do środka.
To nie jest efektowna profilaktyka, ale w codziennym życiu zwykle właśnie ona robi różnicę. Następny krok jest jeszcze ważniejszy: co zrobić, gdy kleszcz już zdąży się wkłuć.
Co zrobić po ukąszeniu kleszcza, żeby nie przegapić boreliozy
Gdy kleszcz już się wbije, liczy się czas i spokój. W praktyce najlepiej usunąć go jak najszybciej pęsetą albo narzędziem do usuwania pasożytów, chwytając możliwie blisko skóry i wyciągając jednym, pewnym ruchem. Potem dezynfekuję miejsce i przez kolejne dni obserwuję skórę oraz samopoczucie.
- Nie smaruję kleszcza tłuszczem, olejem ani kosmetykiem.
- Nie wyciskam, nie przypalam i nie wykręcam pasożyta.
- Nie zakładam, że brak reakcji od razu oznacza bezpieczeństwo.
- Nie opieram się na badaniu samego kleszcza, bo dodatni wynik nie przesądza o zakażeniu człowieka.
Na co zwracam uwagę po ukąszeniu? Najbardziej podejrzany jest rumień wędrujący, zwłaszcza jeśli się powiększa. Do tego dochodzą objawy ogólne: gorączka, zmęczenie, ból głowy, uczucie rozbicia. Jeśli pojawia się zaczerwienienie wokół wkłucia, obrzęk albo objawy neurologiczne, nie czekam „aż samo przejdzie” — to jest moment na lekarza. Antybiotyku nie bierze się profilaktycznie na własną rękę po każdym ukłuciu, bo tu liczy się rozpoznanie, a nie automatyczna reakcja.
W praktyce właśnie po ukąszeniu wychodzi, czy ktoś zna różnicę między zwykłym miejscowym odczynem a pierwszym sygnałem infekcji. I to prowadzi do kolejnego pytania: co realnie zmienia nowa szczepionka w badaniach.
Co naprawdę zmienia nowa szczepionka VLA15
Według komunikatu Pfizer i Valnevy z 23 marca 2026 r. kandydat PF-07307405, czyli LB6V, osiągnął w badaniu III fazy ponad 70% skuteczności w zapobieganiu boreliozie u osób od piątego roku życia. To ważny sygnał, bo ten projekt jest tworzony tak, by obejmować najczęstsze odmiany Borrelia krążące w Europie i Ameryce Północnej.
Ja czytam takie dane z ostrożnym optymizmem. Obiecujące wyniki to jeszcze nie szczepionka dostępna w gabinecie, tylko kolejny etap długiej drogi: ocena bezpieczeństwa, procedury rejestracyjne, decyzje regulatorów i dopiero potem praktyczne zalecenia dla konkretnych grup. Innymi słowy, to może być przełom, ale na dziś nie zmienia zasad ochrony po spacerze ani przy domu.
To dobra wiadomość na przyszłość, lecz nie zwalnia z codziennej profilaktyki. Dlatego na koniec zbieram wszystko w jedną, prostą listę działań, które mają największy sens już teraz.
Co realnie warto robić, zanim pojawi się gotowa ochrona
Gdybym miał zostawić jedną zasadę, brzmiałaby tak: nie opieraj ochrony przed kleszczami na jednym rozwiązaniu. Najlepiej działa połączenie odzieży, repelentu, kontroli ciała po powrocie i szybkiego usuwania pasożyta. To nie jest spektakularne, ale właśnie takie działania najpewniej zmniejszają ryzyko.
- W sezonie od wiosny do jesieni zakładam, że kleszcze mogą być wszędzie tam, gdzie jest trawa, cień i wilgoć.
- Po każdym spacerze sprawdzam skórę, ubranie i zwierzęta.
- Po ukąszeniu obserwuję miejsce wkłucia przez kolejne dni, a nie tylko przez pierwszą godzinę.
- Jeśli pojawia się rumień, gorączka albo objawy neurologiczne, nie odkładam wizyty u lekarza.
- Jeśli ktoś chce się szczepić, myśli przede wszystkim o KZM, nie o boreliozie.
Z mojego punktu widzenia to uczciwy stan gry w 2026 roku: na boreliozę wciąż nie ma gotowej szczepionki, ale jest coraz lepsza wiedza o profilaktyce i realna szansa, że za jakiś czas sytuacja się zmieni. Do tego czasu najwięcej daje rozsądna rutyna, a nie nadzieja na jedną magiczną odpowiedź.